Otyłość - pokolenie XXL
- Grubas, którego z łóżka może ruszyć tylko dźwig, ogląda w telewizji wysokie wychudzone dziewczyny
rywalizujące o tytuł miss...
- W gazetach i kolorowych magazynach zero puszystych, a po ulicach snują się stukilowe potwory...
Schizofrenia ludzkości ?
A może po prostu wraz z rozwojem cywilizacji musimy rosnąć wzdłuż i wszerz, z natury
rzeczy przyjmując za ideał urody coś rzadkiego i nieosiągalnego?
Cóż, w istocie człowiek w wieku XVIII był średnio mniej więcej o 20 cm niższy - od tego czasu każde
kolejne pokolenie dodaje 3 proc. wzrostu do poprzedniego. Czasem nie trzeba aż przemijania generacji,
żeby z łatwością zaobserwować ten przyrost – w latach 60. przeciętny Japończyk mierzył 160 cm, a na
początku XXI wieku już 172 cm.
Ale w niedalekiej Korei Północnej (KRLD), gdzie daleko do dobrobytu i zachodniego stylu życia, średni
wzrost mieszkańca zmienił się niewiele i jest o 6-7 cm mniejszy niż sąsiadów z Południa. Uczciwie trzeba
też przyznać, że za najwyższy lud na świecie uchodzi plemię Watussi z Afryki Środkowej (średnia dla panów
– ponad 183 cm), raczej odległej od zdobyczy zachodniej cywilizacji...
Cieszą się fani koszykówki, ale lekarze już mniej. „Młodzież obecnie rośnie szybciej niż jeszcze dwa
pokolenia temu. Nie jest to zjawisko naturalne. Śmiało można powiedzieć, że nastolatki rosną teraz szybko
i niestarannie. Bo jak może zbudować zdrowy kościec ktoś, kto w czasie lata potrafi wystrzelić w górę
nawet o 15 cm, a w modnym młodzieżowym jedzeniu wapnia jak na lekarstwo?” – pyta dr Elżbieta
Bojarska-Olejnik na stronie www.aloesklep.pl. O jedzeniu będzie jeszcze mowa...
„Wydłużaniu” się człowieka towarzyszy wydłużanie czasu życia. Na przełomie XIX i XX wieku średnia długość
życia wynosiła w Europie ok. 50 lat. Według badań Tima Kirkwooda w ciągu ostatnich 200 lat, mniej więcej
co dekadę przybywają nam do średniej długości życia kolejne dwa lata... Dziś dożywamy przeciętnie 80-tki
– przynajmniej ci, którym dane jest mieszkać w Szwecji, Szwajcarii, Holandii, Kanadzie, Norwegii. Nam,
w Polsce, brakuje jeszcze kilku lat do rekordzistów, ale również o nas myślą naukowcy podając, że nie ma
biologicznych przeszkód, żebyśmy dociągnęli do 120 wiosen. Co więksi optymiści wspominają nawet o 150
latach.
Otyłość
Czy zatem przyszłość należy do wyrośniętych staruszków? Mogłoby tak być, gdyby nie
trzeci wskaźnik, także stale rosnący (zwłaszcza w ciągu ostatnich 25 lat). Ten powodów do radości daje
mało, a nawet może nam, ludziom, poważnie zaszkodzić. To średnia waga. Wszystkie obserwacje wskazują, że
wyższy wzrost i dłuższy czas życia wynikają ze zdobyczy cywilizacyjnych – opieki lekarskiej, zwalczania
chorób, poprawy higieny i dostępności bardziej kalorycznego jedzenia. Zapewne zbyt łatwej dostępności...
W Ameryce Północnej trwa aktualny i naturalny eksperyment - żyją tam plemiona Indian Pima, grupa ludzi z
udowodnioną genetyczną skłonnością do otyłości, z niską przemianą materii, w wyniku czego
potrzebują do funkcjonowania mniejszej ilości kalorii. Mają poza tym szereg genetycznie uwarunkowanych
zaburzeń, które powodują, że są skłonni do otyłości i cukrzycy typu II. Ci, którzy żyją w Meksyku
zgodnie z dawnym, prymitywnym stylem życia (duża aktywność, mało tłuszczu zwierzęcego w diecie bazującej
na warzywach i owocach) mimo swoich genów są szczupli i nie mają cukrzycy. Ich kuzyni, emigranci do
Arizony, którzy przyjęli amerykański tryb życia, otyli są wszyscy, łącznie z dziećmi, a w połowie
cierpią na cukrzycę.
To bywa argumentem dla tych, którzy mówią: „ja nie ma szans schudnąć, bo przecież mam skłonność
genetyczną.” Ależ masz szanse...
Ruch
 Jeszcze sto lat temu codzienna aktywność ruchowa to było pastowanie podłogi, pranie,
maglowanie, trzepanie dywanów, chodzenie do środków komunikacji (albo w ogóle pieszo). Dziś potrzebny do
tych czynności jest palec – naciskamy guzik w windzie, bo zjeżdżamy do garażu, jedziemy samochodem...
Ktoś obliczył, że gdybyśmy chcieli dorównać aktywnością ruchową naszym dziadkom i pradziadkom, to każdy
z nas powinien w tygodniu przejść dystans równy maratonowi – 42 kilometry z kilkoma metrami. 5-6 km
dziennie.
Z drugiej zasady termodynamiki wynika, że każdy żywy organizm dla podtrzymania życia (czyli dla fizyka -
„stanu wysokiego uporządkowania swojej materii”) musi cały czas oddawać do otoczenia ciepło. Źródłem
tego ciepła jest spalane paliwo, zgromadzone w organizmie w formie węglowodanów z pożywienia, a proces
spalania nazywamy oddychaniem. Człowiek na ten proces zużywa około 100 J/s, czyli oddaje ciepło z mocą
100 W. Gdy pracuje umysłowo lub fizycznie, to - ciągle zgodnie z zasadami termodynamiki - proces spalania
jest intensywniejszy i dochodzi do 500 W. Przy tym jednym z czynników determinujących naszą wagę jest
tzw. sprawność termogenezy, czyli sprawność, z jaką nasz organizm oddaje ciepło do otoczenia. Są osoby,
które energię, którą „zjedzą” bardzo łatwo kumulują i trudno oddają. A są i takie, które funkcjonują
odwrotnie... Ci pierwsi mają skłonność do tycia, drudzy mniejszą, ale – jeśli się je za dużo, a w
dodatku „podjada” między posiłkami, można tę wrodzoną szczupłość zaprzepaścić.
Poza samym oddychaniem ludzie bardzo dużo ciepła tracili zimą na ogrzewanie własnego ciała. Dziś dla
większości temperatura 16 stopni w mieszkaniu to mróz, a mieszkańcy „półek skalnych” (w blokowiskach)
wymagają najczęściej, 22-25 stopni. I mają je, czyli właściwie przez pół roku tracimy mniej ciepła na
„auto-ogrzewanie” niż kiedyś.
Jedzenie też było inne: posiłki przygotowało się w domu, było mniej przetworzonej żywności, więcej
jadło się błonnika, a więc mniej z niego wchłaniało. Mało tego - bardziej modne, popularne i ściślej
przestrzegane były posty (w roku stanowiły łącznie min. 2 miesiące - plus piątki). Chudszego jedzenia
było więcej i średnia jakość pożywienia była mniejsza... Przy większych różnicach – od hucznych przyjęć
księcia Sanguszki, po jedzenie wiejskie, bazujące na kapuście (głównym źródle witaminy C) i ziemniakach.
Może dieta?
 Jeśli jest się grubym jedząc mało, czyli wygląd nie jest adekwatny do ilości przyjmowanej energii, trzeba
sprawdzić i zastanowić się jakie są przyczyny otyłości: może wynikać ona z niedoczynności tarczycy,
zaburzeń funkcji nadnerczy, ośrodka głodu i sytości w podwzgórzu...
Jeśli nie ma żadnej organicznej (chorobowej) przyczyny, każdy, komu zadamy deficyt energetyczny - czyli
będzie jadł mniej niż wynosi jego zapotrze- bowanie energetyczne - schudnie w mniejszym lub większym
stopniu. Ale ubytek wagi jest sprawą indywidualną – na tej samej diecie ktoś schudnie 0,5 kg tygodniowo,
kto inny – dwa razy więcej. Ale do diety zawsze dodajemy aktywność ruchową, bo bez niej będziemy tracić
tłuszcz ale i beztłuszczową masę ciała, co powoduje, że zwalnia się spoczynkowa przemiana materii i
stajemy się narażeni na efekt jo-jo.
Komórka tłuszczowa zbudowana jest w ten sposób, że 30 procent stanowi tzw. zrąb łącznotkankowy, a 70 –
czysty tłuszcz, czyli trójglicerydy. Trójglicerydy ulegają lipolizie, powstają kwasy tłuszczowe
dostarczane do wątroby i tam rozkładane i wydalane. To jest to, czego możemy się pozbyć, natomiast zrąb
zawsze zostaje. Dlatego u osoby, która bardzo schudnie, można wyczuć pod skórą grudki - właśnie ową
pozostałą tkankę komórek tłuszczowych.
Teoria mówi, że ci, którzy mają dużo małych komórek (czyli również zrębu łączno- tkankowego) powinni
chudnąć gorzej niż posiadacze dużych komórek tłuszczowych. W badaniach dr Magdaleny Białkowskiej okazało
się, że pacjenci z obu grup schudli tak samo, choć rzeczywiście grupa z większymi komórkami lepiej
utrzymywała efekty kuracji. Z badania można wyciągnąć jeszcze jeden ważny wniosek, bardzo optymistyczny
dla wszystkich, dla których walka z otyłością to walka o optymalną masę ciała, a mianowicie
wyłącznie samotne młode kobiety osiągnęły rezultaty. Co dowodzi, że wysoka motywacja – w tym przypadku chęć znalezienia partnera –
jest ważniejsza niż rodzaj posiadanych komórek...
Pokolenia
Lekarzy zajmujących się otyłością bardzo niepokoi fakt, że coraz więcej grubasów spotykamy wśród dzieci
i młodzieży. To nie tylko problem natury psychologicznej, powodujący, że te osoby wstydzą się i zamykają,
stają się mniej aktywne, nie chcą chodzić na basen, spotykać się z kolegami. Dochodzi stres – i tyją
jeszcze bardziej. Bardzo niepokojący jest też wyraźny wzrost występowania cukrzycy typu II, o której
jeszcze 10-15 lat temu mówiło się, że to jest cukrzyca typu dorosłych. Zwiększa się odsetek cierpiących
na nadciśnienie, notujemy wysoki poziom cholesterolu – to wszystko powoduje, że dzisiejsze dzieci
przedwcześnie rozwiną miażdżycę...
A dlaczego? U dzieci i młodzieży pierwsze skrzypce gra ta sama przyczyna, co w całej populacji: zbyt
mała aktywność fizyczna. Rodzice wożą je do szkoły, bo się boją o bezpieczeństwo po drodze, zwalniają z
zajęć w-f... Szczególnie groźna jest przyczyna trzecia, całkiem nowa – nieprawdopodobna ilość słodkich
napojów wypijanych przez najmłodszych. Jeżeli dziewczyna/chłopak wypije dwie butelki dziennie - co w
lecie jest bardzo prawdopodobne – to pochłonie 2 x 450 kcal. Prawie tyle, ile wynosi zalecana dieta
odchudzająca - 1000 kcal. A co dalej? Przecież będą jeszcze chipsy. lody, obiad, kolacja... Dostęp do
wysokokalorycznej żywności i zwyczaj picia w nadmiarze napojów słodzonych cukrem plus mała aktywność –
oto przyczyna epidemii otyłości. No i jeszcze przestajemy się wstydzić. Coś powszechnego staje się normą.
Ale ideałem jest szkielet, daleki od obrazów Rubensa: anorektyczne modelki, misski, kobiety prawie
dwumetrowe i ważące 40 kg. Społeczne rozdwojenie jaźni... Wzorce urody ustanawia moda. Badano wygląd
miss Szwecji w ciągu ostatnich 40 lat. Aktualne misski są dużo wyższe i duże chudsze. To powoduje, że
wiele dziewczyn dążąc do ideału wpada w anoreksję, przestaje miesiączkować... Dla mody psują sobie
zdrowie.
A pozostali psują sobie zdrowie z odwrotnego powodu - nadmiaru kalorii i braku ruchu. Bo czynnik
genetyczny nie zmieni się w ciągu 10 czy 20 lat, na stan obecny sami ciężko pracujemy.
Żeby schudnąć, trzeba mieć deficyt energetyczny w wysokości 500-1000 kcal dziennie. Ale dieta musi być
zgodna z piramidą pokarmową i normami żywienia, czyli zawierać odpowiednią ilość potasu, żelaza, białka
itd. I powinna być przygotowania przez profesjonalistę. Wtedy mamy gwarancję, że dostarczy wszystkie
składniki odżywcze, nie spowolni przemiany materii i nie spowoduje wypadania włosów, łamania się paznokci,
zaparć i brzydkiej, szorstkiej skóry.
Otyłość - smutne wnioski
Nie zwracamy uwagi na to co jemy – czyli będziemy wkrótce wyrośniętymi, długowiecznymi tłuściochami?
Niekoniecznie. Francuzi obliczyli, że obecnie rodzące się dzieci będą pierwszym pokoleniem, żyjącym
krócej niż ich rodzice.
Do tej pory ciągle żyliśmy dłużej niż przodkowie...
Jeżeli dzisiejszy styl życia
nie zostanie zmieniony, już wkrótce przestanie mieć pozytywne
skutki, a zacznie – groźne.
|

|
Będzie nam
skracać życie, bo otyłość ma wyłącznie negatywne skutki. To nie tylko zaburzenia metaboliczne ale
i mechaniczne – ktoś ważący przez lata 150 kg właściwie ma zniszczone powierzchnie stawowe. Otyli
częściej ulegają wypadkom, trudno ich znieczulić i operować, chorują na nadciśnienie tętnicze, miażdżycę,
trudno leczyć ich schorzenia narządów ruchu. Ba, są niebezpieczni dla innych, bo często mają bezdech
senny. Jeśli usną w domu czy szpitalnym gabinecie, nic się pewnie nie stanie, ale gdy sen złapie ich za
kierownicą samochodu?
Na krótką metę możemy poszerzać fotele w samolotach i kinach, zwiększać udźwig wind, ale będą to tylko
ułatwienia dla otyłych. Ze szkodą dla wszystkich, bo zamiast optymistycznych wizji przedłużenia życia w
dobrym zdrowiu, będzie nam raczej grozić rasa wysokich, otyłych, krótko żyjących osobników z krzywymi
kręgosłupami, zniszczonymi stawami, z nadciśnieniem i cukrzycą... Niezdolnych do pracy.
Walczmy z otyłością dzieci, bo kto nas utrzyma?!!!
Marek Sitkowski
CIEKAWOSTKI
- Wskaźnik masy ciała (BMI)
BMI = waga (w kg) / wzrost (w metrach) do kwadratu
Przykład:
wzrost 1,75 m i waga 70 kg. 1,75 x 1,75 = 3,1. BMI = 70 : 3,1 = 22,6
wzrost 1,75 m i waga 120 kg. 1,75 x 1,75 = 3,1. BMI = 120 : 3,1 = 38,7
- Wartości BMI (kg/m2) :
niedowaga - < 20,0
norma - 20,0- 24.9
nadwaga - 25,0 - 29,9
otyłość - 30,0 - 39,9
otyłość olbrzymia - > 40,0
- W Polsce posiadaczy BMI powyżej 40 kg/m2 jest (zależnie od szacunków) 0,3 – 0,6 proc.; w USA – ponad 2 proc.
- Opinia kardiologa - Dr n. med. Hanna Janaszek:
Jeśli nie działają żadne perswazje i pacjent z nadwagą 30 kg za nic nie chce schudnąć, czasami uciekam się do takiej propozycji:
niech pan (pani) kupi 30 kg słoniny i położy przed sobą na stole. Taką masę niepotrzebnie pan dźwiga i zmusza serce, żeby
zaopatrywało ją w krew... Czasami pomaga.
- Opinia fizyka - Prof. Stanisław Mrówczyński, Akademia Świętokrzyska:
W sprawie cudownych diet mam tylko jedno do powiedzenia. jeść należy tyle, żeby suma kalorii była równa lub mniejsza temu, co musimy wykorzystać.
Inaczej się nie da, bo prawo zachowania energii nie kłamie: nic w przyrodzie nie ginie. Zjemy więcej niż spalimy, to nadwyżka zostanie. W nas.
- Według danych komisji poborowych, średni wzrost Polaków wynosił:
Królestwo Polskie (r. 1815) – 164 cm
Pomorze i Kujawy (r.1880) - 165 cm
Polska (r. 2001) - 177,4 cm
- Amerykanie i Szwedzi już „statystycznie nie rosną”...
- Wymiary człowieka (wzrost, waga) mają znaczenie nawet tam, gdzie byśmy nie podejrzewali. Na przykład w architekturze – Le Corbusier przyjmował
średni wzrost człowieka w wysokości 175 cm (później 183, bo łatwiej przeliczać tę wielkość na cale i stopy....) i do takiego wzrostu dostosowywał
swoje projekty.
|